
Każdy, kto próbował zrobić polskie wideo zagranicznym generatorem, zna to uczucie: obraz jest świetny, a w momencie, w którym postać otwiera usta, wszystko się sypie. To nie jest wada Twojego promptu. To ograniczenie samych modeli.
Modele generujące wideo z dźwiękiem uczą się mowy głównie na materiale angielskim. Polski pojawia się w danych treningowych na tyle rzadko, że model potrafi odtworzyć melodię i rytm języka, ale nie jego treść. Efekt brzmi jak polski słyszany przez ścianę - niby wszystko się zgadza, a nie da się zrozumieć ani słowa.
Do tego dochodzi drugi problem: napisy generowane przez model. Litery ze znakami diakrytycznymi wychodzą krzywo albo w ogóle znikają, a całe wyrazy zamieniają się w zlepki znaków. Dlatego w każdym naszym prompcie jest twarda instrukcja: żadnego tekstu na ekranie.
Skoro model nie umie mówić po polsku, nie każmy mu tego robić. Obraz generujemy osobno, a ścieżkę głosową dokładamy własnym silnikiem syntezy mowy, który polski zna doskonale. Potem miksujemy: oryginalny dźwięk sceny - szum fal, kroki, wiatr - schodzi do jednej czwartej głośności, a lektor wchodzi na wierzch.
To rozwiązanie ma jeszcze jedną zaletę, o której się nie myśli od razu: nad tekstem lektora masz pełną kontrolę. Możesz go poprawić, skrócić, przetłumaczyć na inny język - bez ruszania obrazu.
Silnik syntezy mowy zwraca nie tylko dźwięk, ale i czasy poszczególnych słów. Dzięki temu napisy trafiają dokładnie tam, gdzie trzeba, zamiast być rozłożone na oko. A jeśli scena ma własne dialogi i nie zamawiasz lektora, spisujemy je automatycznie z gotowego materiału - nie musisz nic przepisywać.
Skoro głos jest osobną warstwą, ten sam film może istnieć w kilku językach naraz. Obraz generuje się raz, a każda wersja językowa kosztuje tyle, co synteza mowy - czyli grosze. Dla firmy sprzedającej za granicę to jest zwykle najtańszy sposób na materiał reklamowy na kilka rynków.
Pierwszy klip zrobisz w kilka minut - opisujesz scenę po polsku, resztą zajmuje się silnik.
Otwórz generator
Rozkładamy koszt generowania na czynniki pierwsze: rozdzielczość, długość, upscale i to, dlaczego natywne 1080p bywa pięć razy droższe.

Jak wygląda paczka produktowa, dlaczego dziesięć ujęć bije jedno i co z nimi zrobić po pobraniu.

Długość to nie kwestia gustu, tylko tego, ile widz wytrzyma bez powodu, żeby zostać. Kiedy pięć sekund wystarczy, a kiedy potrzeba dwóch minut.

Model nie czyta w myślach. Praktyczny poradnik pisania opisów scen: co dopisać, co wyrzucić i dlaczego przymiotniki szkodzą.