
Najczęstszy powód, dla którego wygenerowany film wygląda źle, nie leży w modelu. Leży w opisie. Model dostaje tekst i próbuje go zobaczyć - jeśli nie ma czego zobaczyć, dopowiada sobie sam, a jego wyobraźnia rzadko pokrywa się z Twoją.
Pierwsza rzecz, którą model musi wiedzieć, to na co patrzy kamera. Nie temat, nie nastrój, nie branża - konkretny obiekt albo osoba. „Coś o jesieni" to nie jest opis sceny. „Mokre liście klonu przyklejone do szyby samochodu" już jest, bo da się to narysować.
Sprawdzian jest prosty: jeśli dziesięciu ilustratorów narysowałoby na podstawie Twojego zdania dziesięć zupełnie różnych obrazków, opis jest za ogólny.
Wideo różni się od zdjęcia tym, że coś się w nim zmienia. Statyczny opis daje statyczny materiał - technicznie poprawny i kompletnie nudny. Dodaj jeden ruch: para unosi się znad kubka, dłoń przesuwa się po materiale, światło przesuwa się po ścianie.
Jeden ruch wystarczy. Trzy naraz kończą się chaosem, bo model próbuje zmieścić wszystko w kilku sekundach i żaden nie wychodzi czysto.
Krążą po internecie porady, żeby dopisywać „85 mm, f/1.4, ujęcie z ręki, taśma 35 mm". To działa, ale u nas nie ma sensu - dokładnie tę warstwę dokłada wybrany format. Kiedy wybierasz „Filmowy", do Twojego opisu trafia komplet ustawień obiektywu, światła i ruchu kamery. Jeśli dopiszesz swoje, zaczną się kłócić.
Zostaw sobie techniczne szczegóły na format „Bez szablonu", w którym Twój tekst idzie do modelu bez naszych dodatków.
„Piękna, magiczna, niesamowita, klimatyczna scena" nie niesie żadnej informacji. „Zakurzona, przeciwsłoneczna" niesie dwie i obie widać na ekranie. Przymiotnik, którego nie da się zobaczyć, to zmarnowane miejsce w prompcie.
Produkt: „Szklany flakon perfum obraca się powoli na czarnym kamieniu, kropla wody spływa po szkle, w tle unosi się delikatna mgła".
Postać: „Kobieta w płaszczu stoi na dachu wieżowca i patrzy na nocne miasto, neonowe światła odbijają się w kałużach na betonie".
Faktura: „Dłuto zdejmuje cienki wiór z deski, pył drzewny wiruje w smudze światła wpadającej przez okno starego warsztatu".
Każdy z nich mieści się w jednym zdaniu, ma podmiot, ma ruch i ma światło. To jest cały sekret.
Nie tłumacz sobie opisu na angielski „bo model tak lepiej rozumie". Owszem, prompt docelowo idzie po angielsku, ale tłumaczymy go my - razem z całą warstwą techniczną, którą dokłada format. Twoje tłumaczenie z kalką z polskiego zwykle wychodzi gorzej niż oryginał przepuszczony przez naszą warstwę.
Pierwszy klip zrobisz w kilka minut - opisujesz scenę po polsku, resztą zajmuje się silnik.
Otwórz generator
Rozkładamy koszt generowania na czynniki pierwsze: rozdzielczość, długość, upscale i to, dlaczego natywne 1080p bywa pięć razy droższe.

Jak wygląda paczka produktowa, dlaczego dziesięć ujęć bije jedno i co z nimi zrobić po pobraniu.

Generatory wideo mówią po polsku fatalnie. Wyjaśniamy, skąd to się bierze i jak rozwiązać problem lektorem dogrywanym osobno.

Długość to nie kwestia gustu, tylko tego, ile widz wytrzyma bez powodu, żeby zostać. Kiedy pięć sekund wystarczy, a kiedy potrzeba dwóch minut.